sobota, 27 kwietnia 2013


Moje blogi czesc 1

Moje blogi czesc 2 

piątek, 26 kwietnia 2013


Seven

I need you boo,
I gotta see you boo
And the hearts all over the world tonight,
Said the hearts all over the world tonight.
Hey! Little mama,
Ooh, you're a stunner
Hot..little figure,
Yes, you're a winner
And I'm so glad to be yours,
You're a class all your own
And..
Oh, little cutie
When..you talk to me
I swear..the whole world stops
You're my sweetheart
And I'm so glad that you are mine
You are one of a kind and..
You mean to me
What I mean to you and..
Together baby,
There is nothing we won't do
'cause if I got you,
I don't need money,
I don't need cars,
Girl, you're my all.
And..
Oh!
I'm into you,
And girl,
No one else would do,
'cause with every kiss and every hug,
You make me fall in love,
And now I know I can't be the only one,
I bet there heart's all over the world tonight,
With the love of they life who feel..
Wat I feel when I'm
With you
Girl..
With you...
Przez całą piosenkę patrzył mi w oczy. To było strasznie wzruszające. Po moich policzkach zaczęły płynąć łzy. Justin szybko podszedł do mnie i otarł je swoimi dłońmi.
-Hej co się stało? Nie podobała się piosenka?
-Justin była piękna ale...
-Kocham Cię Alexis. - powiedział Justin po czym spojrzał na mnie niepewnym wzrokiem.
-Ja, nie Justin nie mogę. To wszystko dzieje się za szybko. Znamy się dopiero od dwóch dni. To poważne wyznanie.
-Przepraszam, wiem wygłupiłem się z tym.
-Nie nie o to chodzi. Chodzi o to, że muszę to wszystko przemyśleć.
-Ok więc mam zostawić Cię samą, żebyś to przemyślała.
-Nie, chcę, żebyś został. Po prostu muszę się przespać z problemem.
-Przespać? -Justin poruszył brwiami.
-Wiesz co? Jak możesz? - Udawałam obrażoną
-Przepraszam nie... - Justinowi nie udało się jednak skończyć bo w tym samym momencie dostał ode mnie poduszką w twarz.
-Haha masz za swoje - krzyknęłam do Justina.
Po chwili zaczęła się prawdziwa wojna na poduszki. W pewnym momencie Justin nie trafił we mnie i poduszka uderzyła o poręcz łóżka po czym rozwaliła się. W pokoju były pełno piór. Zaczęliśmy się w nich tarzać i śmiać do rozpuku. Nagle przysunęłam się do Justina i pocałowałam Go. Szybko jednak zrozumiałam co zrobiłam. Wstałam z podłogi i zaczęłam się tłumaczyć:
-Przepraszam ja naprawdę nie chciałam. Jestem głupia. Najpierw mówię Ci, że muszę sobie to przemyśleć a zaraz potem Cię całuję. Nie chcę robić Ci nadziei -Nic nie szkodzi. Naprawdę. To było miłe, ale nie chcę żebyś popełniła błąd. Jeśli nie będziesz ze mną szczęśliwa odejdę ale jeśli zdecydujesz się być ze mną nigdy Cię nie opuszczę. A póki co proponuję ochłonąć, żeby znów nic się nie wydarzyło.
-Ok więc może idź pod prysznic, a ja posprzątam ten bałagan i pościelę łóżka?
-Ok więc zaraz wracam. - powiedział Justin i zniknął za drzwiami łazienki.
Ogarnęłam pokój, pozbierałam i wyrzuuciłam pióra z zepsutej poduszki i pościeliłam łóżko. Potem przygotowałam materac Justina.
Po prysznicu Justina ja poszłam się trochę ogarnąć. Gdy wyszłam z łazienki usiedliśmy na łóżku i otworzyliśmy mojego laptopa.
-Hej sprawdźmy co z Twoim filmikiem!!
-Pewnie nawet nikt go nie obejrzał ale możemy zajrzeć.
-Przestań tak mówić. Zaloguj się szybko!
Justin zalogował się. Otworzył filmik i w tym momencie obydwojgu nam opadły szczęki. Filmik Justina miał ponad 2000 wyświetleń a przecież dodaliśmy go po południu, oprócz tego było mnóstwo komentarz. Ludzie pisali rzeczy typu: 'Świetne wykonanie, oby tak dalej', 'Niesamowity głos, nagraj więcej filmików koniecznie'. Jednak jeden z nich całkowicie nas zaskoczył. Ktoś pisał 'Ten chłopak będzie sławny w kilka chwil'. Gdy spojrzałam na Justina Jego oczy błyszczały, a na Jego twarzy widziałam wyraz zdumienia i radości.
-Justin! Widzisz to? Ludzie Cię kochają! Dobrze, że razem z Twoją mamą Cię przekonałyśmy!
-Matko gdyby nie Wy nigdy bym tego nie przeżył. Jesteście aniołami!
-Gratulacje! A wiesz, że to dopiero początek? Będzie jeszcze lepiej obiecuję Ci to - powiedziałam z uśmiechem po czym mocno Go przytuliłam.
-Nie mogę w to uwierzyć. Nigdy nawet nie myślałem, że ludziom spodoba się mój głos.
-Serio? Myślisz, że dlaczego stali pod teatrem i dawali ci pieniądze.
-Myślałem, że nie mają co robić czekając na seans a pieniądze dają mi z litości.
-A ja? Co ze mną? Przecież przychodziłam tam codziennie. Pokochałam Twój głos odkąd pierwszy raz Cię usłyszałam.
-Szkoda, że nie możesz pokochać też mnie.
-Never say never - powiedziałam z szerokim uśmiechem. Justin też uśmiechnął się do mnie.
-Wiesz co? Chyba czas spać. Jestem padnięta.
-Ok dobranoc - powiedział Justin i położył się na moim łóżku.
-Ehm czy Ty się czasami nie zapomniałeś? Zmiataj na materac.
Justin zrobił smutną minę ale wyniósł się na materac obok łóżka. Nie mogłam zasnąć tej nocy. Wyszłam napić się wody. Justin spał w najlepsze. W kuchni zastałam Pattie, która siedziała przy stole trochę smutna.
-Co się stało? - zapytałam wchodząc do kuchni.
-Nic jakoś nie mogę spać.
-To tak jak ja. Tyle się ostatnio wydarzyło. Poznałam najlepszego chłopaka na świecie. Jest świetnym przyjacielem i poznałam Jego wspaniałą mamę.
-Twoja mama też na pewno jest wspaniała - wtrąciła Pattie.
-Chciałabym, żeby taka była.
-A nie jest? Możesz mi o niej opowiedzieć?
-Tak mogę - po czym opowiedziałam tą samą historię co Justinowi. Pattie wyglądała na zmartwioną. Gdy skończyłam mówić Pattie podeszła do mnie i przytuliła.
-Nie przejmuj się. Wiesz, że możesz liczyć na mnie i Justina.
-Tak już się o tym przekonałam. Nie wiem co bym zrobiła bez Was. Dziękuję.
-Nie ma za co, a teraz zmykaj spać.
-Dobra powiem Ci tylko jeszcze jedną rzecz. I powiedziałam jej o filmiku Justina na You Tube. Strasznie się ucieszyła. Powiedziałam jej, że już mamy przygotowane następne nagrania.
-Będzie dobrze. Czuję, że teraz będzie tylko lepiej - powiedziałam do Pattie.
-Miejmy nadzieję - uśmiechnęła się - Dobranoc Lex.
-Dobranoc.
Po naszej rozmowie udałam się na górę, położyłam w łóżku i zdążyłam tylko pomyśleć, że od tej pory nic nie będzie takie jak dawniej po czym zasnęłam.


7 Rozdział :) Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednimi rozdziałami :) Mam nadzieję, że ten też Wam się spodoba :) Miłego czytania <3

Six

Następnego ranka obudziłam się i czułam się o wiele lepiej. Justina ku mojemu rozczarowaniu  już nie było koło mnie. Wstałam założyłam szlafrok i zeszłam do kuchni. Tam czekała już na mnie Pattie z Justinem.
-Dzień Dobry widzę, że już wstałaś. Czujesz się już lepiej? - zapytała z uśmiechem Pattie.
-Dzień Dobry pani, tak czuję się już lepiej.
-Pani? Chyba żartujesz mów mi Pattie!
-Uhm dobra zapoznaliśmy się, a teraz czas na śniadanie - przerwał naszą rozmowę Justin.
-Taa, ja przed śniadaniem pójdę wziąć prysznic. Zaraz wracam.
Poszłam do pokoju zabrałam czarne rurki, fioletową koszulkę i białą bluzę. Poszłam do łazienki. Prysznic cudownie mnie ożywił. Potem ubrałam się i zeszłam na dół.
-O masz na sobie mój ulubiony kolor.
-Biały?
-Nie fioletowy ma...
-Tak ma świra na punkcie tego koloru - skończyła za Niego Pattie.
-Naprawdę? Też uwielbiam ten kolor.
-Haha pasujemy do siebie. - roześmiał się Justin.
Usiedliśmy do śniadania.
-Justin po śniadaniu zabierz swoje rzeczy. Wracamy do domu - powiedziała Pattie do Justina.
-Nie! Możecie zostać moi rodzice wracają dopiero jutro wieczorem, nie chcę zostawać sama w domu.
-Ale kochanie nie możemy siedzieć Ci na głowie - szybko powiedziała mama Justina.
-Ale ja chcę żebyście zostali. Naprawdę gdybym nie chciała to bym Was nie zaprosiła.
-Dobrze zostaniemy. W sumie to gdyby znowu przytrafiła Ci się taka historia jak dziś w nocy to..
-A co było w nocy?
-Naprawdę nie pamiętasz - wtrącił się Justin, który do tej pory pochłaniał kanapki. - nic?
-Nie pamiętam tylko, że zasnęłam koło Ciebie ale nie wiem jakim cudem.
-Hmm to może odświeżę Ci pamięć na spacerze? - spytał Justin z zawadiackim uśmiechem.
-Ok czuję się już lepiej więc możemy się przejść. Wezmę tylko torebkę i aparat.
Poszłam na górę zabrałam torebkę spakowaną tak jak poprzednio i zeszłam na dół.
-Gdzie twoja mama?
-Poszła do pracy. Wróci tak jak wczoraj. Więc mamy cały dzień dla siebie.
-Ok więc gdzie idziemy?
-To niespodzianka.
-Kocham te Twoje niespodzianki. Po ostatniej nie mogłam wstać z łóżka. Ale ok niech będzie niespodzianka.
-W takim razie zakładaj buty i wychodzimy.
Wyszliśmy po drodze Justin opowiedział mi wszystko co działo się dzisiejszej nocy. Nie mogłam w to uwierzyć dosłownie nic nie pamiętałam. Szliśmy dosyć długo. W końcu Justin zatrzymał się przed jakimś wysokim budynkiem. Swoją drogą nie wiedziałam, że są takie w Stratford. Weszliśmy do środka, potem do windy. Wjechaliśmy na ostatnie piętro. Justin wziął mnie za rękę i podprowadził do barierki na dachu budynku. Widok był niesamowity. Widać stąd było prawie całe miasto.
-Justin to to...
-Ciii nic nie mów, tylko patrz.
Więc patrzyłam, a było na co. Po chwili odwróciłam się przodem do Justina. Patrzyliśmy sobie w oczy a nasze twarze były coraz bliżej siebie. W końcu nasze wargi zetknęły się w pocałunku. Usta Justina były niesamowicie delikatne. Całował świetnie. Gdy oderwaliśmy się od siebie wyszeptałam:
-Jesteś niesamowity - i przytuliłam się do Niego
-Też jesteś niesamowita - odpowiedział i objął mnie mocniej.
Trwaliśmy tak chwilę po czym rozłączyliśmy się.
-Czas na sesję zdjęciową!!! - Krzyknęłam.
Zrobiliśmy mnóstwo zdjęć. Nagle wpadłam na genialny pomysł.
-Wiesz co Justin? Mam pomysł. Mógłbyś nagrywać siebie jak śpiewasz i wstawiać filmiki na You Tube! Tam jest mnóstwo łowców talentów!
-Taa wiesz co? Moja mama mówiła to już dawno, nawet nagrałem kilka filmików, mam je na laptopie. Ale jakoś nie chciałem ich umieszczać w sieci.
-Nie wiem czy już Ci to mówiłam ale Twoja mama jest genialna!
-Wiem, tak jak Ty.
-No to na co jeszcze czekamy? Chodźmy do domu obejrzeć te filmiki!
Wróciliśmy do domu. Ja poszłam na górę trochę ogarnąć, a Justin w tym czasie przygotowywał jedzenie. Muszę powiedzieć, że nieźle zadomowił się w moim domu w ostatnim czasie. Akurat gdy skończyłam sprzątać przyszedł Justin. Usiedliśmy na łóżku i odpaliliśmy laptopa. Justin zaczął mi pokazywać nagrania. Wśród nich była piosenka Justina Timberlake'a Cry me a river. Kiedy Justin ją włączył aż zachciało mi się płakać.
-To było piękne Justin! Musimy dodać do sieci!
-Trochę się boję, ale zaufam Ci.
Weszliśmy na You Tube. Teraz najtrudniejszy moment wymyślenie nazwy. Trochę się jednak pomyliłam gdyż Justin miał już konto. Podał mi nazwę Kidrauhl zapytałam Go co to za nazwa. Powiedział, że kiedyś mi wytłumaczy. Wybraliśmy filmik z coverem Cry me a river i załadowaliśmy. Gdy filmik skończył się ładować zeszliśmy na kolację. Zrobiłam kanapki i herbatę w tym czasie do domu wróciła Pattie. Justin od razu jej się pochwalił tym co zrobiliśmy. Była zachwycona. Usiedliśmy do kolacji i pogadaliśmy trochę. Nagle Justin zwrócił się do mnie:
-Wiesz co? Mam pomysł na nowy cover. Pomożesz mi z nagrywaniem?
-No pewnie. Zjemy kolację i od razu możemy iść.
Po kolacji poszliśmy na górę. Nie wiedziałam co to będzie za piosenka Justin nic nie chciał zdradzić. Weszliśmy do pokoju i Justin zaczął śpiewać.






Jest szósty rozdział. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Wasze miłe komentarze zachęciły mnie do dodawania kolejnych rozdziałów. Dziękuję za Wasze pozytywne opinie. Miłej lektury :)

Five

Nad ranem obudziłam się ze strasznym bólem gardła, poza tym było mi cholernie zimno. Próbowałam zawołać mamę, ale to nic nie dawało. Nie mogłam wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Sięgnęłam po telefon i od razu sprawdziłam godzinę. Była 6:20. Modląc się o to, żeby mama już nie spała napisałam do niej smsa, żeby szybko przyszła do mojego pokoju. Po chwili zjawiła się moja mama. Już chciała na mnie naskoczyć za wczorajszy wieczór, kiedy zobaczyła moją rozpaloną twarz.
-Matko masz chyba ze 40 stopni gorączki! Co się stało? Próbowałam jej odpowiedzieć, niestety z moich ust nie wydobył się żaden dźwięk.
-Dobra czekaj tu przyniosę termometr i tabletki. Gdy wyszła dostałam ataku kaszlu. Mama wróciła się, spojrzała na mnie i dodała coś o syropie na kaszel.
Gdy wróciła powiedziała, że ona i tata wyjeżdżają w podróż służbową na trzy dni.
-Nie wiem co mam teraz zrobić nie chcę Cię zostawiać samej.
-Nie martw się mamo poradzę sobie. W razie czego mam do kogo zadzwonić po pomoc.
-Dobrze w takim razie my jedziemy, to naprawdę ważna sprawa.
Kilka minut później usłyszałam dźwięk odjeżdżającego samochodu. Więc zostałam sama. Zmierzyłam gorączkę (miałam ponad 38.5 stopni) Wzięłam tabletkę i wypiłam syrop. Potem położyłam się spać. Obudził mnie dźwięk telefonu. Spojrzałam na niego i zobaczyłam na wyświetlaczu sms od Justina. "Hej przepraszam Cię bardzo ale dzisiaj się nie spotkamy, ledwo żyję, nie mogę mówić i męczy mnie straszny kaszel"
Szybko odpisałam mu: "Nic nie szkodzi, czuję się tak samo jak Ty, z tym, że ja mam jeszcze gorączkę. Moi rodzice wyjechali, miałbyś na tyle siły, żeby przyjść do mnie do domu? Pochorowalibyśmy razem :)"
Szybko otrzymałam odpowiedź:"Będzie trudno przekonać moją mamę, ale to jest do zrobienia :) Będę za 15 min."
Była 10:45. Stwierdziłam, że i tam wyglądam strasznie, z poza tym byłam zbyt słaba żeby się ubierać. Gdy zadzwonił Justin zeszłam w samej piżamie na dół i otworzyłam mu drzwi.
-Cześć- powiedział szeptem
-Siemka, wiem, że mój korytarz jest uroczy ale chciałabym jak najszybciej wrócić do łóżka-odpowiedziałam również szeptem.
-O skoro tak nalegasz pójdziemy do łóżka-odpowiedział z uśmiechem za co oberwał w ramie.
-Chodźmy. Poszliśmy na górę. Ja od razu wskoczyłam pod kołdrę. Justin usiadł w fotelu obok.
-Więc co robimy?-zapytałam Justina-Może coś obejrzymy? Dawno nie widziałam żadnego dobrego filmu.
-Niezły pomysł. Pokaż co masz w swoich zbiorach.
-Płyty są w górnej szufladzie biurka. Weź je i wybierz coś, ja w tym czasie pójdę po leki i coś do jedzenia na dół.
Poszłam na dół. Nastawiłam wodę na herbatę (w naszym przypadku wolałam nie ryzykować z zimnymi sokami i colą) i zrobiłam kilka kanapek. Następnie podeszłam do szafki na lekarstwa i wyciągnęłam syrop i tabletki na odzyskanie głosu. Poszłam na górę. Justin już wybrał film wybrał mój ulubiony 'Szkoła uczuć'
-Na pewno chcesz to oglądać? Wiesz to raczej babski film.
-Żartujesz?! Uwielbiam ten film.
-Naprawdę? Ja też. Ok więc możemy oglądać ale myślę, że wygodniej Ci będzie koło mnie- Powiedziałam do Niego z uśmiechem.
-Ok tylko może pójdę się przebrać. Nie chcę wchodzić do łóżka w ubraniu. Przyniosłem piżamę.
-Co?! przyniosłeś piżamę?! - Chciałam się roześmiać ale dostałam strasznego ataku kaszlu.
-Widzisz? Nie śmiej się ze mnie. Tak wziąłem piżamę, jestem chory muszę leżeć w łóżku, a nie będę w nim leżał w ubraniu. A teraz pozwól pójdę się przebrać.
-Ok, ok łazienka jest tam.
Kiedy Justin poszedł na położyłam jedzenie i dwie szklanki herbaty na stoliku obok łóżka i sama do niego wskoczyłam. Gdy wyszedł Justin włączył film i dołączył do mnie.
-Czekaj zanim zaczniemy. Weź tą tabletkę, po niej powinieneś odzyskać głos.- wyjęłam dwie tabletki. Jedną dałam Justinowi , drugą wzięłam dla siebie.
Film trwał. Zjedliśmy kanapki i wypiliśmy herbatę. Po napisach końcowych Justin odwrócił się twarzą do mnie i uśmiechnął się. Odwzajemniłam uśmiech.
-Dobra. O mój głos brzmi coraz lepiej. Spróbuj coś powiedzieć.
-Wiesz jak bardzo Cię lubię?- Zaczął - Wiem znamy się dopiero od wczoraj nic o sobie nie wiemy, a jednak polubiłem Cię od pierwszego spotkania. Wtedy kiedy zobaczyłem Cię pierwszy raz pod teatrem wiedziałem, że jesteś świetną dziewczyną. Nie spodziewałem się tego, że będziesz przychodziła codziennie. Było mi naprawdę miło kiedy zjawiałaś się każdego dnia i obserwowałaś jak gram. To dodawało mi sił. Wierz mi. Nie jest mi łatwo. Moi rodzice się rozwiedli. Mój tata odszedł kiedy byłem mały, nawet go nie pamiętam. Mieszkam z mamą i dziadkami w małym domku niedaleko twojego. Ledno wiążemy koniec z końcem. Moja mama jest sprzątaczką. Dziadkowie żyją ze swojej niskiej emerytury. Muszę zarabiać na ulicy, żeby było nam łatwiej. Kocham moją mamę i wiem jak cierpi z tego powodu, ale chcę jej pomóc. Wiem, że Ty nie masz takich problemów. Masz pełną rodzinę, możesz mieć wszystko czego zapragniesz.
-Tak mam pełną rodzinę. Mama i tata, których wiecznie nie ma w domu. Sam widzisz zresztą. Gdybym nagle zniknęła nikt by się nie przejął. Ich interesuje tylko ich firma. W szkole nie mam przyjaciół. Jestem dla nich zbyt nudna. Nie piję i nie palę. Oni nie chcą kogoś takiego. Nawet nie wiesz jak mi ciężko. Wiem na pewno nie tak jak Tobie ale czuję się strasznie.
Po tych słowach rozpłakałam się. Po prostu nie mogłam już wytrzymać. Justin to pierwsza osoba, której powiedziałam co mnie dręczy. Justin od razu gdy dostrzegł, że płaczę przysunął się do mnie i otarł moje łzy.
-Przytul mnie Justin - Powiedziałam, a On natychmiast mnie przytulił. Po chwili oderwałam się od Niego i uśmiechnęłam słabo.
-Przepraszam nie chciałam tego zrobić, Ty mówisz o swojej rodzinie i problemach, a ja wtrącam się ze swoimi bezsensownymi żalami.
-Nic nie szkodzi Lex. Wszystko w porządku. Dobrze, że to z siebie wyrzuciłaś.
-Dziękuję. Naprawdę czuję się lepiej. A teraz chętnie bym coś w siebie wrzuciła. Co powiesz na obiad?
-Dobra ja coś przygotuję.
-Ty? Potrafisz gotować? Przecież ja mogę to zrobić.
-Masz gorączkę. Ani  mi się waż wychodzić z tego łóżka. Zrobię Ci jeszcze jedną herbatę, a tymczasem powiedz na co masz ochotę?
-Hmm zjadłabym hamburgera. Mógłbyś?
-Oczywiście powiedz tylko gdzie co jest.
-Bułki są w szafce obok lodówki, mięso w lodówce, patelnia w drugiej szafce po lewej, dodatki też są w lodówce. Powodzenia.
Justin wyszedł, a ja położyłam się z powrotem nawet nie wiem kiedy zapadłam w sen. Chwile potem usłyszałam cichy głos Justina.
-Hej wstawaj, jedzenie gotowe.
Otworzyłam oczy i na talerzu zobaczyłam najsmaczniej wyglądającego hamburgera w życiu. Jego zapach też był wspaniały. Obok na tacy stała szklanka z herbatą i kilka tabletek.
-Weź je chyba nadal masz gorączkę.
-Justin zaprosiłam Cię, żebyśmy razem odpoczęli, a nie żebyś mnie obsługiwał. Głupio się czuję, też jesteś chory a jeszcze się mną zajmujesz.
-Ale ja lubię się Tobą zajmować. A teraz szybko jedz zanim wystygnie.
-Jesteś kochany. I wiesz co? Nie chcę zostawać dziś sama w domu. Widzę, że zbiera się na burzę. Strasznie boję się burzy. Nie zostawisz mnie?
-Nie, nie zostawię ale muszę zadzwonić do mamy. Będzie trudno ją przekonać.
-To powiedz, żeby przyszła też. Jeśli oczywiście będzie chciała.
-Ok zobaczę co się da załatwić.
Justin wyszedł na korytarz. Nie słyszałam ani słowa z Jego rozmowy z mamą. Wzięłam się więc za jedzenie. Akurat gdy zjadłam ostatni kęs hamburgera. Justin wszedł do pokoju.
-Mama się zgodziła. Przyjdzie koło 19.
-O to świetnie. Wiesz mniemam, że nie pozwoli Ci spać ze mną w jednym łóżku, więc trzeba nadmuchać materac. Jest w szafie u góry.
Justin napompował materac, potem włączyliśmy TV. Leciał jakiś nudny film. Ja ponownie zasnęłam. Gdy się przebudziłam za oknem było prawie ciemno. Taa zapowiada się naprawdę niezła burza. Wstałam z łóżka i zeszłam na dół. W kuchni siedziała mama Justina i sam Justin.
-Dzień Dobry Pani. Jestem Alexis. Przepraszam, że tu panią ściągnęłam ale naprawdę nie chciałam zostawać sama. Moi rodzice wyjechali.
-Cześć jestem Pattie i naprawdę nic nie szkodzi.Gdybym nie miała ochoty tu przyjść to bym odmówiła, a poza tym Justin bardzo chciał tu zostać.
-Dobrze, proszę chwilkę poczekać zrobię coś na kolacje, jest już 19:30.
-O nie- odpowiedziała Pattie- Przyszłam się tu Wami zajmować, więc idźcie szybko do łóżka - Justin znacząco się uśmiechnął - Justin widziałam to! Ty marsz na materac.
-Dobra, dobra tak się tylko droczę - odpowiedział jej Justin podszedł do niej i pocałował ją w policzek. Poczułam ukłucie żalu w sercu. Ja nie byłam tak blisko ze swoją mamą. Zazdrościłam Justinowi, że tak świetnie się z nią dogaduje.
Wróciliśmy na górę i mimo prośby Pattie Justin wpakował się do mojego łóżka.
-Hej miałeś leżeć na materacu!
-Bardzo chętnie, ale jakbyś nie zauważyła też jestem chory, a Ty nie zadbałaś o to, żeby było mi ciepło. - powiedział Justin z cwaniackim uśmiechem.
-Oj przepraszam Cię bardzo. Już przyniosę Ci koc i poduszkę. Poszłam do pokoju dla gości wyjęłam potrzebne rzeczy i przy okazji przygotowałam łóżko dla Pattie. Wróciłam do Justina. Już opychał się kanapkami. Dosiadłam się do Niego i również zaczęłam jeść. Po posiłku Pattie zabrała talerze i poszła pozmywać. Była 20:30. Znów włączyliśmy TV. Tym razem jednak Justin położył się na materacu. W połowie filmu przyszła Pattie, powiedziałam jej gdzie będzie spała . Powiedziała Nam Dobranoc i poszła. Chwilę później ja też poczułam się senna.
-Justin nie wiem jak Ty ale ja idę spać. Jestem cholernie zmęczona.
-Ja też możesz wyłączyć TV.
-Ok dobranoc.
-Dobranoc.
Ta noc nie okazała się jednak taka dobra. Obudziłam się, na dworze grzmiało, a obok mnie siedział Justin ze zmartwioną miną.
-Lex co się dzieje?
-Nie czuję się za dobrze. Możesz zdjąć ze mnie te koce? Strasznie mi gorąca.
-Ale Lexie na Tobie nie leżą żadne koce. Jesteś odkryta.
Dotknął mojego czoła.
-O Boże masz gorączkę. Pójdę po mamę.
-Nie Justin nie odchodź boję się.
-Zaraz wrócę. Nie bój się.
Wrócił ze swoją mamą, gdy dotknęła mojego czoła od razu wiedziała, że jest źle. Dała mi tabletki i wodę. Wypiłam wszystko. Gdy trochę się uspokoiło. Pattie poszła.
-Ale napędziłaś mi stracha, ale już wszystko ok wracam na swój materac.
W tym momencie błysnęło się i chwilę później rozległ się głośny grzmot.
-Nie Justin proszę nie zostawiaj mnie. Strasznie się boję.
-Ok w takim razie zostanę. Położył się obok mnie ale nadal zachował bezpieczną odległość.
-Przytul mnie Justin - wyszeptałam  - Justin bez słowa przybliżył się i objął mnie. Po chwili zasnęłam w Jego ramionach.


Miało nie być piątego rozdziału ani żadnego następnego. Postanowiłam jednak, że dam temu blogowi jeszcze jedną szansę :) Miłego czytania :)

Four

Nazajutrz rano obudziłam się i pomyślałam, że dziwny sen miałam. Śniłam o chłopaku spod teatru. Po chwili zorientowałam się, że to nie był żaden sen i naprawdę umówiłam się z tym chłopakiem. Przepraszam nie z chłopakiem, z Justinem. W końcu poznałam Jego imię podobało mi się tak samo jak cała reszta. Spojrzałam na zegarek była 10:30. Wstałam wyciągnęłam ubrania z szafy i poszłam pod prysznic. Po kąpieli ubrałam się i zeszłam na dół na śniadanie. Gdy usiadłam moja mama, która jakimś cudem była jeszcze w domu zapytała skąd ten uśmiech na mojej twarzy. Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że cały czas chodzę z durnym uśmieszkiem na twarzy. Odpowiedziałam mamie, że po prostu mam dobry humor. Wtedy dała mi spokój. Postawiła na stole kanapki po czym pożegnała się i wyszła do pracy. Po zjedzeniu śniadania poszłam do salonu i włączyłam telewizję. Obejrzałam jakiś nudny film po czym włączyłam muzykę. Oczywiście od razu zaczęłam tańczyć. Po chwili ktoś podszedł od tyłu i zakrył mi oczy. Zaczęłam krzyczeć i szarpać się w końcu udało mi się uderzyć osobę, która mnie trzymała. Myślałam, że trafiłam w brzuch ale chyba jednak trochę minęłam się z celem bo gdy się odwróciłam zobaczyłam zwijającego się z bólu Justina.
-O Boże przepraszam naprawdę nie chciałam, a w sumie to nie ja powinnam przeprosić. Dlaczego tu wszedłeś?
-Dzwoniłem, ale nikt nie odbierał, nacisnąłem na klamkę i drzwi były otwarte. Wszedłem i zobaczyłem Ciebie hmm wykonującą jakieś nieokreślone ruchy. I wtedy podszedłem i zakryłem Ci oczy.
-Przecież miałeś być o czwartej. Powiedziałam i odruchowo spojrzałam na zegarek, była 16:05- Taa to wyjaśnia twoją obecność.
-Dobra jesteś gotowa na wycieczkę?
-Tak tylko nie jadłam obiadu, jestem głodna jak wilk. Poczekaj zrobię sobie tylko jakąś kanapkę. Chodź za mną do kuchni.
-Wow-Tyle usłyszałam gdy Justin wszedł do kuchni. Masz niezły dom.
-Dziękuję. Ok już zabieram się za jedzenie.
-Hmm mam prośbę. Czy mógłbym też dostać kanapkę? Nie jadłem już od pół godziny.- Powiedział po czym się roześmiał.
-Haha oczywiście żarłoku-również się roześmiałam.
Zróbiłam kanapki, zjedliśmy i zaczęliśmy się zbierać. Poszłam na górę spakowałam do torebki: błyszczyk waniliowy, gumy do żucia, okulary przeciwsłoneczne, telefon, aparat. Następnie zeszłam na dół do Justina.
-Mam wziąć coś jeszcze? Coś do jedzenia albo picia?
-O tak możesz zabrać coś do jedzenia jestem głodny dosłownie co pięć minut! W sumie sok też możesz zabrać. Mam w plecaku tylko koc więc mogę to spakować.
Wzięłam dwa batoniki z musli, czipsy, dwa jabłka, paczkę ciastek i karton soku pomarańczowego. Zapakowaliśmy wszystko do plecaka Justina, wyszliśmy na zewnątrz, zamknęłam drzwi po czym ruszyłam za Justinem.
-A tak właściwie to dokąd Ty mnie prowadzisz? Idziemy już strasznie długo.
-Jeszcze tylko chwila. Odpowiedział Justin - Zamknij oczy. Posłusznie zrobiłam co mi kazał - Nie bój się będę Cię prowadził. Złapał mnie za rękę i poprowadził przed siebie. Po chwili powiedział, że mogę już otworzyć oczy. Ujrzałam najpiękniejsze miejsce jakie do tej pory widziałam. Była to mała okrągła polanka, otoczona drzewami, tuż za nimi widać było mały strumyk, który płynąc cudownie szumiał.
-Mam nadzieje, że to miejsce spodoba Ci się tak samo jak mnie. Często tu przychodzę kiedy mam jakiś problem lub chcę pobyć sam.
-Jest pięknie, nigdy w życiu nie widziałam tak wspaniałego miejsca.
Byłam naprawdę zachwycona. Spojrzałam na Justina, który wpatrywał się we mnie z uśmiechem.
-Jesteś pierwszą osobą, której pokazałem to miejsce.
Czułam, że się czerwienię.
-Cieszę się, że mnie tu zabrałeś.
-Dobra, pooglądaliśmy, a tymczasem znów jestem głodny!
-Tego się właśnie spodziewałam. Odparłam ze śmiechem - Więc zjedzmy coś.
Justin rozpakował plecak i zaczęliśmy jedzenie. Po napełnieniu naszych brzuchów jedzeniem rozłożyliśmy się na kocu i patrzyliśmy na niebo prześwitujące między drzewami. Nie odzywaliśmy się do siebie po prostu cieszyliśmy się tą chwilą. Było mi tak przyjemnie, że w pewnej chwili zasnęłam. Obudziłam się gdy poczułam na sobie coś mokrego. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Justina, który oblewał mnie wodą ze strumyka.
-Przepraszam czy Ty się czasami nie zapomniałeś-Krzyknęłam-Co Ty sobie wyobrażasz?!
Zobaczyłam Jego przestraszoną minę i wybuchnęłam śmiechem. Już dłużej nie mogłam się powstrzymać!
-Haha ale miałeś minę! Tylko żartowałam. Nie jestem jakąś paniusią, która boi się odrobiny wody.
-Tak bardzo śmieszne. Myślałem, że zaraz się na mnie rzucisz.
-Oo nie martw się mogę zrobić teraz - po tych słowach podbiegłam do Niego i wrzuciłam do wody. Niestety Justin trzymał moją rękę więc już po chwili obydwoje byliśmy w wodzie, która okazała się totalnie lodowata.
-Matko jak zimno. Kiedy mnie nią oberwałeś wydawała się cieplejsza.
-Cholera chodźmy musimy szybko stąd wyjść!
Gdy wyszliśmy na brzeg trzęśliśmy się z zimna całe szczęście nasz koc był na tyle duży, żeby przykryć nas oboje. Siedzieliśmy tak naprawdę blisko siebie. Czułam Jego ciało na swoim. Już chciałam coś powiedzieć kiedy nagle zadzwonił mój telefon to była mama.
-Gdzie Ty jesteś? Wiesz, która jest godzina?
-Jestem hmm w lesie z Justinem.
-To Twój nowy kolega? Znam Go?
-Nie chyba nie znasz. Tak to mój nowy kolega.
-Dobra pogadamy o tym w domu. Masz tu wrócić jak najszybciej!
Odłożyłam telefon i chciałam powiedzieć Justinowi, że musimy się zbierać ale On już pakował rzeczy do plecaka.
-Słyszałem Twoją rozmowę. Możemy wracać.
Podczas powrotu znów zrobiło Nam się strasznie zimno. Szliśmy pociągając nosami i trzęsąc się. Byliśmy tak wyczerpani, że nawet nie rozmawialiśmy. W końcu doszliśmy do mojego domu.
-No więc to chyba na tyle.
-Taa dziękuję za wspaniały dzień. Mam nadzieję, że jutro też się spotkamy?
-Oczywiście zapewnił mnie Justin. Podaj mi tylko swój nr telefonu. Wymieniliśmy się nr i rozeszliśmy się do domów. Gdy weszłam. Moi rodzice już spali. Była dopiero 10 ale oni są strasznie zapracowani. Po cichu weszłam na górę, zdjęłam mokre ubrania i założyłam piżamę. Nie miałam siły na kąpiel. Weszłam do cieplutkiego łóżka. Włączyłam laptopa. Sprawdziłam pocztę. W skrzynce było tylko kilka reklam. Następnie weszłam na Facebooka i napisałam: "Szalony dzień. Chcę to powtórzyć. Dziękuję J." Po tym zamknęłam i odłożyłam laptopa. Położyłam się i od razu zasnęłam.


Jest 4 mam nadzieję, że wraz z napisanymi rozdziałami zdobędę więcej czytelników :D Tymczasem życzę miłego czytania i liczę komentarze :)